zanim zaczniemy gotować , musimy upolować zwierzynę: nastepnie wycinamy nożyczkami jej kaltkę piersiową , kupujemy ziemniaki , olej , bulkę tartą i jajo .
. . na wstępie usuwamy z mięsa wszelkie żyłki , zbędne tłuszcze i inne zanieczyszczenia - bo jak wiemy KURZA GRYPA czaji się za rogiem europy.
Robiąc panierkę pamiętajmy , aby nie mieszać jajka z bułką tartą :: najpierw maczamy kotlet w jajku potem rach-ciach w bulce i hop-siup na patelnię - juz wcześniej rozgrzaną oczywiście.
Nie zapominajmy jednak o polskim specjale czyli ZIEMNIAKACH . Obierzmy je starannie i gotujmy w czasie robienia mięsa.
Aby kotletowi urozmaicić opalanie , można dodać trochę cebuli do smaku , i poczekać aż sie ładnie zarumieni - patrz zdjęcie. Czas nie ma tu znaczenia , wszystko robimy na OKO - nie przyglądajcie sie jednak za blisko bo gorący tłuszcz w oku to nie miła sprawa. Gdy już mięsko będzie w środku białe odcedzamy ziemniaczki i łączymy przekąski w pary.
Pewnie wasi bliscy już zasiedli za stołem i czekają na pyszną kurę , wygladając zaa kubka ;) ... nie każcie długo im czekać , ponieważ potrawa jest naprawdę smaczna. I po zjedzeniu potrawy wcale nie ma wyrzutów , że zabiło się godzine temu piekną kurę ;)
VŁA LA - SMACZNEGO
:: dziękuję kochanie za niezbędną pomoc w przygotowaniu kolejnego odcinka ;*